Satl — Cold Nights EP [WYWIAD]
Podczas jednej z ostatnich rutynowych kontroli sekcji „nowa dostawa” w PEROLA RECORDS Szymon, właściciel tej dziupli, w pełnej ekscytacji powiedział, że ma coś dla mnie. Najpierw odpalił magistrale, potem mixer, technicsa i zaraz z głośników zaczęły wydobywać się dźwięki, które wypełniły moje serce radością. Brzmienie szesnastek, niczym skowyt galopujących koni po brukowym trakcie wypełnił wnętrze sklepu, a płynna melodia rozlała się jak ciecz po środkowych warstwach equalizera. Za ten niezwykły moment odpowiedzialny był Satl i utwór Cold Nights, który dał tytuł całej płycie. Projekt ukazał się w kwietniu 2026 r. nakładem wytwórni Gemini Gemini. Więcej opowie o nim sam twórca.
200efem: Czy można powiedzieć, że jest to płyta do grania w klubie? Pomimo tego, że strona A jest bardziej atmosferyczna i liquidowa, a strona B bardziej melanżowa.
Satl: Tak, uważam, że ta muzyka musi mieć pazur - nawet w przypadku liquidowych utworów. Musi to brzmieć nowocześnie i żywo. Natomiast jest cienka granica, przez którą możesz zostać wrzucony do jednego wora z „imprezowym dnb” takim jak Hedex czy Chase&Status. Oczywiście tacy artyści to nieodzowna część kultury rejwowej. Natomiast ja często nie mówie ludziom, że robię drum n’ bass - tylko, że tworzę muzykę elektroniczną.
200efem: Mówimy tutaj o takim samym przypadku jak z dubstepem i brostepem. Jednak Mala i Skrillex leżą na dwóch osobnych końcach, jakby na to nie patrzeć, tego samego gatunku.
Satl: Dokładnie. Ja też zawsze trzymałem się klimatów, które są wypadkową hiphopu, r&b i szeroko pojętego samplingu. Ale lubię też oczywiście drum n’ bass, więc zawsze chciałem połączyć te dwie rzeczy, żeby powstało coś idące w jednej linii.
200efem: To wyjaśnia dlaczego już na tytułowym „Cold Nights” pojawia się MC - Konny Kon.
Satl: Konny to jest w ogóle artystą z neo-soulowej grupy pod nazwą Children of Zeus. Pochodzą z Manchesteru. W ich twórczości w ogóle nie ma drum n’ bassu. Ale wiadomo jak głęboko kultura MC na wyspach jest zakorzeniona w rejwach, dnb, jungle - nie wolno jej odnosić tylko do hiphopu czy rapu. Z drugiej strony, szczerze, to nie przepadam za pracą z drum n’ bassowymi wokalistami, bo znaczna większość ma z automatu ustawiony jeden i ten sam flow - „tydytydytydytydy”. Więc zawsze jak mogę, to szukam tych wpływów poza tą muzą, bo myślę, że w taki sposób jest łatwiej zainteresować codziennego słuchacza.
200efem: Jak zawiązała się współpraca z Konym?
Satl: Wspólni znajomi. Ktoś kiedyś kogoś poznał i tak nasze drogi się przecięły. Mega chciałbym, żeby tradycja MC zawitała do polskiego drum n’ bassu - zarówno na imprezach, jak i na trakach. Nie powinniśmy tylko tworzyć blendów i remixów (ten element się coraz bardziej rozwija), ale znaleźć osoby, które zarapują czy zaśpiewają na drum n’ bassowym czy jungleowym riddimie już w studiu.
200efem: A czy była potencjalnie jakaś duża współpraca, której musiałeś odmówić? Opowiedz o utworze “Gljtch”.
Satl: Haha, rozumiem, że nawiązujesz do historii z Goldie. Tak, nieskromnie powiem, że mam z nim kontakt od paru lat. Nie jesteśmy raczej najlepszymi ziomalami z ławki, ale miałem przyjemność dzielić z nim decki parę razy. Przed wydaniem płyty oczywiście wysłałem pojedyncze traki i dema do różnych ludzi, żeby grali je na imprezach. Goldie usłyszał „Glijch” i odpowiedział, że koniecznie musi mieć to na Metalheadzach.
200efem: Nie dziwię mu się, uważam, że ten utwór to kwintesencja dźwięku Metalheadz.
Satl: Tak, i wiesz, jest to bardzo surrealistyczne, że musiałem mu powiedzieć - NIE. Ale też z drugiej strony, mam takie wrażenie, że jeżeli odmówisz osobie, która działa na scenie tyle lat i zna ten cały system od podszewki, to zbudujesz sobie u niej szacunek. Może spowodujesz, że teraz będzie zwracać na ciebie większą uwagę - żeby to ona nie straciła tej szansy następnym razem i wydała twój trak na swojej wytwórni. Może to myślenie życzeniowe, ale wierze, że działa to właśnie w dwie strony.
[[yt: AkVXD30WbPk]]
200efem: Gdzie można dostać płytę Cold Nights?
Satl: Płyta jest sprzedawana w całości na bandcampie wytwórni Gemini Gemini. Jest to dość świeża wytwórnia, bo powstała 2023 roku. Prowadzi ją mój ziomal, który zaprosił mnie do współpracy w momencie, w którym ja czułem, że potrzebuję zmiany przestrzeni do tworzenia. Poza tym, jest dostępna fizycznie oczywiście w PEROLI. W innych polskich sklepach muzycznych będzie dostępna, jeżeli ich właściciele się do mnie odezwą - nie chce się nikomu z butami wbijać na chatę. Jeżeli ktoś w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie czy Gdańsku uzna, że moja muzyka pasuje do jego selekcji, to z największą chęcią przywiozę mu kilka kopii sam. Ale narzucać się nikomu nie chcę, bo taki po prostu jestem.
200efem: Opowiedz o swoich początkach, skąd pojawił się w Twoim życiu drum n’ bass? A może miałeś jakąś inną pierwszą zajawkę muzyczną - jako słuchacz, nie jako twórca.
Satl: U mnie w domu zawsze była muzyka. Mój ojciec i mój wujek mieli zespół. Była to raczej oprawa orkiestrowa na wesela i imprezy okolicznościowe, więc daleko od moich obecnych klimatów, ale przez to obcowałem od małego z muzyką i instrumentami. Zanim jeszcze doszedłem do dnb, przeszedłem przez nastoletni okres legendarnej teraz „muzyki z manieczek” (która, jak patrzę wstecz, ku mojemu zdziwieniu ma nawet całkiem dużo do zaoferowania). Nie powiedziałbym jednak, że wracam do tej muzyki w swojej obecnej twórczości. Czy to w ramach hołdu dla lat dojrzewania czy z jakiegokolwiek innego powodu.
200efem: To kiedy nastąpił ten przeskok z mańców na drum n’ bass?
Satl: Pamiętasz jeszcze montaże z Call of Duty - quick scope?
200efem: Oczywiście, że tak!
Satl: No właśnie. Tam podkładem często był drum n’ bass. Tak go poznałem - przez Internet, przez gry komputerowe. W moim środowisku ta muzyka nie istniała, nie miałem z nią żadnego fizycznego kontaktu. Płyty, wymiana muzyki, kluby czy nawet pojedyncze wydarzenia nie były w moim zasięgu. Żaden z moich kumpli w tym nie siedział.
200efem: „Z myślą o karierze międzynarodowej” - jak to śpiewał Kazik - już pierwsze swoje traki wydawałeś za granicą. Jak złapałeś pierwszy kontakt z wytwórnią?
Satl: Wszystkie. Od pierwszego. Kontakt do pierwszej wytwórni znalazłem przez Internet. Znalazłem jakieś dema, maile i spamowałem. Robiłem to jeszcze mieszkając w Polsce. Naprawdę da się to zrobić. W życiu każdego, nie tylko artysty, przychodzi moment kiedy czujesz, że możesz coś zrobić, coś osiągnąć - ale musisz coś poświęcić. Wiedziałem, że bycie producentem, artystą, to jest to co chce osiągnąć. Na ponad rok odłączyłem się od ziomali, jeszcze jako nastolatek, żeby robić muzę. Zawaliłem rok w szkole itd itp. Zrobiłem krok w tył, żeby zrobić dwa w przód. Ale z perspektywy czasu wiem, że musiałem to zrobić, bo nie byłbym w miejscu, w którym jestem teraz.
200efem: Jaki jest Twój dalszy plan?
Satl: Wróciłem do Poznania i chciałbym dołożyć cegiełkę do basowego community w tym mieście. Cały czas będę wydawać muzę, ponieważ jest, najzwyczajniej, moje główne zajęcie. W sierpniu ukażą się kolejne nowe rzeczy na Gemini Gemini. Ale jestem gotowy na nowe możliwości, współprace, imprezy i przede wszystkim tworzenie społeczności skupionej wokół muzyki z wysp dla ludzi, którzy się po prostu tym jarają.